header

Pradawne Zboża


ISM2018

Włoskie tradycje w Kamyku

news_img1

Cukiernia Consonni obchodzi swe 25-lecie obecności w Polsce. Jej włosko-polska historia dowodzi, że rodzinny biznes może być fascynującą przygodą.

Firma powstała w 1991 roku w niewielkiej miejscowości Kamyk niedaleko Częstochowy, ale jej włoskie korzenie sięgają początków ubiegłego stulecia.

Wtedy to rodzina Consonni znana była w Mediolanie i okolicach z produkcji i handlu jedwabiem. Jeden z synów właścicieli zakochał się z wzajemnością w ubogiej Erneście. Jednak jego rodzice niezadowoleni z sercowego wyboru postawili warunek ? ich zgoda na ślub wiąże się z rezygnacją z rodzinnej fortuny. Francesco dokonał wyboru...

Młodzi małżonkowie musieli sami zapracować na swój byt. W 1911 roku otworzyli w niewielkiej miejscowości Vedano al Lambro w Lombardii piekarnię i sklep spożywczy. Rodzinna firma przez kolejne lata wzmacniała się na lokalnym rynku. Jednak po ponad 70 latach, w 1987 roku, jej kolejni właściciele postanowili zakończyć pracę i przejść na emeryturę. Ich dzieci swoje kariery realizowały na innych polach zawodowej aktywności i nie były zainteresowane przejęciem zakładu. W tym czasie, ich syn Giovanni poślubił Polkę ? Grażynę. Podczas jednej z rodzinnych imprez zasugerował rodzinie żony, by przejęła i kontynuowała włoski biznes w ? Polsce. I tak rozpoczęła się wielka przygoda Zdzisława i Haliny (siostry Grażyny) Bartelaków z marką Consonni.

O cukiernictwie małżeństwo Bartelaków nie miało wówczas bladego pojęcia. Zdzisław, inżynier, absolwent krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej robił zawodową karierę w rodzinnej Częstochowie. Miał wówczas 40 lat i zarządzał nową ciepłownią w mieście. Jego żona Halina, absolwentka architektury wnętrz, pracowała w Biurze Wystaw Artystycznych. W domu była jeszcze dwójka synów.

- Decyzja o założeniu firmy nie była łatwa ? wspomina po latach Zdzisław Bartelak. ? Szwagier przekonywał mnie jednak, że warto wykonywać taką pracę, z której owoców można w pełni korzystać. Argumentował, że warto być na swoim. Zdecydowaliśmy się postawić wszystko na jedną kartę.

Rodzinne oszczędności sięgały 5 tysięcy dolarów. Z tą sporą na owe czasy kwotą ruszyli do Włoch po używane maszyny do produkcji lodów. Na miejscu okazało się, że to za mało, by kupić choć jedno urządzenie. Na szczęście mogli liczyć na starszą panią Consonni, która pożyczyła brakującą kwotę i pomogła wynegocjować warunki transakcji. Zakupiony sprzęt przywieźli na przyczepce podpiętej do swego poloneza. Nie obyło się bez przygód ? przyczepka miała nośność 300 kilogramów, a obie maszyny ważyły pół tony. Ale takie wtedy były czasy. Trzeba było ryzykować, czasem improwizować, ot urok lat 90-tych.

A ryzykowali sporo. Rozkręcenie firmy wymagało kredytów. Pod zastaw poszło wszystko, co mieli, a odsetki wynosiły blisko 80 procent. Wszystkiego też musieli się uczyć sami, od podstaw.

Zaczęli od lodów. Kiedy startowali, w Polsce w sprzedaży były trzy-cztery podstawowe, klasyczne smaki. W Consonni oferta liczyła ich trzydzieści. Zaskoczyli nie tylko klientów, ale także urzędników.

- W Sanepidzie nie mogli zrozumieć, że mamy ich tyle. Najbardziej zszokowały ich lody o

smaku kiwi, bo miały zielony kolor ? wspomina Zdzisław Bartelak. ? Nie chcieli ich dopuścić do sprzedaży.

Przełomem była wizyta w Częstochowie papieża Jana Pawła II. Pielgrzymów w mieście było tak wielu, że spali pod gołym niebem. W upalne dni popyt na lody był ogromny. Sklepy chciały sprzedawać ich wyroby, ale wówczas nie miały w czym ich przechowywać. Bartelakowie wpadli więc na pomysł, by w tym celu przerobić zamrażarki do mięsa. Kiedy jednak przyszła jesień i skończyły się upalne dni pojawił się dylemat - co dalej?

Pomysły pojawiały się podczas zagranicznych podróży. Ze Stanów Zjednoczonych przywieźli oryginalne owsiane ciasteczka, a z Włoch panettone. To były prawdziwe strzały w dziesiątkę. Włoskie maślane ciasto jest jednym ze sztandarowych produktów firmy. Wkrótce oferta poszerzona została o torty, pralinki, czekoladę, czy kawę sprowadzaną bezpośrednio z plantacji w Gwatemali. W Kamyku powstała też piekarnia, która wypieka dziś 17 gatunków pieczywa. W 2002 roku Consonni otworzyła pierwszą cukiernię. Dziś ma osiem własnych lokali i kilkanaście partnerskich.

- Od samego początku staraliśmy się wyróżniać i postawiliśmy na jednorodny artystycznie wizerunek firmy ? mówi Halina Bartelak, która jest autorką znaku firmowego i materiałów graficznych Consonni. ? Opieraliśmy się nie tylko na zachodnich wzorcach ale przede wszystkim naszych gustach. Dzięki temu, nasze firmowe sklepy wyróżniały się estetyką, klimatem, poziomem. Staraliśmy się zawsze dopracować każdy szczegół: etykiet na lody, ulotek reklamowych, dekoracji aut czy stoisk wystawowych.

Logo firmy autorstwa pani Haliny przedstawia trzy dziewczęta. To ona i jej dwie siostry. Choć każda z nich mieszka w innym kraju (Polska, USA, Włochy) to wszystkie mają swój własny wpływ i wkład w rozwój przedsiębiorstwa.

- Kiedy 25 lat temu zaczynaliśmy naszą przygodę zatrudnialiśmy czterech pracowników ? wspomina Halina Bartelak. ? Dziś nasz zespół liczy 110 osób, wiele z nich może pochwalić się kilkunastoletnim stażem w firmie. Bliskie są mi słowa Richarda Bransona, który mówił: nie zrobisz dobrego biznesu z niewłaściwymi osobami. Znajdź właściwe osoby, z którymi będziesz pracował, a wszystko wyjdzie dobrze.

Z firmą Consonni w Polsce związane jest już drugie pokolenie Bartelaków. Młodszy syn Filip specjalizuje się w doborze kawy, a jej smak zna jak mało kto. Jest międzynarodowym sędzią dla baristów, sporo czasu spędza na plantacjach w Gwatemali, Salwadorze, Meksyku, Burundi czy Brazylii. Posiada unikalne zawodowe certyfikaty i jest uznanym autorytetem w międzynarodowym wąskim gronie kawowych smakoszy.

Starszy Dominik jest architektem i w firmie odpowiada za wystrój sklepów, ich funkcjonalność i ergonomię. Jego domeną jest też rozwój sieci własnych cukierni i punktów partnerskich. W planach ma stabilny wzrost o 3-4 lokale rocznie. Najnowszym projektem, który realizuje wspólnie z rodziną jest Folwark Kamyk.

Folwark sąsiaduje z zakładem cukierniczym. Powstał nad rzeką Kocinką. Tworzy go kilka chat o nietypowym wyglądzie i budowie, w których są sprzedawane tradycyjne wiejskie posiłki przygotowywane w prosty sposób. Goście mogą tu posmakować tradycyjnego chleba, podpłomyków, wędzonych ryb, mięsa i wędlin, kiszonych warzyw, konfitur. Mogą także uczestniczyć w ich tradycyjnej produkcji. Obok zaś znajdują się stare urządzenia i maszyny rolnicze. Folwark otwarty jest w weekendy, od maja do września, ale z uwagi na ogromne zainteresowanie planowana jest jego rozbudowa o infrastrukturę umożliwiającą funkcjonowanie bez względu na pogodę. W tym roku ma tu powstać dom biesiadny oraz kilka ogrzewanych domków letniskowych z pełnym wyposażeniem.

Od samego początku w Consonni nie brakuje śmiałych biznesowych pomysłów i projektów. Ciekawe czym firma zaskoczy swych klientów i partnerów za następne 25 lat.

Artykuł powstał na podstawie tekstów opublikowanych w jubileuszowym wydaniu Magazynu Consonni.

Podaj adres e-mail, aby otrzymywać informacje na temat nowości na stronie*

X "Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Agencja Mediowo-Konsultingowa ZOOM Spółka Cywilna Barbara Zając, Grzegorz Olma, Newslettera z informacjami związanymi z Serwisem www.wpiekarni.pl i zamieszczonymi w jego ramach informacjami handlowymi.

© 2017 - ZOOM Agencja Mediowo-Konsultingowa B.Zając, G.Olma

Created by Nubsoft - Make IT Simple